ESEJ: Mów do mnie mądrze - Polish Jazz

Sprawa jest banalnie prosta. Musisz mówić mądrze, jeśli chcesz wychować ludzi światłych, rozumnych, odważnych. Nie ma innego wyjścia. Jeżeli nawet Cię nie zrozumieją do końca, część z nich będzie chciała potem sprawdzić o czym mówiłeś i sięgnie do źródeł. Czy to nie sukces? Ciekawość zwycięży, tak właśnie zaczęła się cywilizacja techniczna. Żaden wynalazek, żadne odkrycie, żaden podbój nowych kontynentów, żadne podróże, żadne loty w kosmos nie doszłyby do skutku gdyby nie ciekawość. Kiedy byłem dzieckiem oglądałem program Sonda - nie wszystko rozumiałem, ale nikt się tym nie przejmował i słusznie. Dziś niestety wszystko musi być proste i nieabsorbujące zanadto dla mózgu. Efekty widać ... Coraz częściej mówi się do ludzi po prostu niemądrze. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że media usilnie promują jak najgorsze i jak najbardziej podłe wzorce. Mówią dużo i głupio, tworzą wizerunek człowieka "na luzie". Ale czy temu człowiekowi "na luzie" w ogóle na czymkolwiek jeszcze zależy? Nie mówię o nowym smartfonie ... Bo kiedyś mówiono do ludzi mądrze, było to coś normalnego i oczywistego. Zdejmuję z półki kilka płyt z serii Polish Jazz, czytam zawarte na okładkach eseje i myślę: "niebywałe ...".

Polish Jazz vol. 5 - XL0298 (1966r.)



Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy wpadła mi w ręce płyta "Astigmatic" Komedy nie mogłem się nadziwić z jak wielkim szacunkiem podchodzono niegdyś do słuchacza - melomana. Wydrukowany na okładce esej Adama Sławińskiego przeczytałem wtedy chyba trzykrotnie dla samej przyjemności. To doskonałe wprowadzenie melomana w odpowiedni klimat, rodzaj kulturowego przewodnika, opowieść nakreślająca tło, osadzająca zawartą na płycie muzykę w określonym kontekście.

"Nowator z kompleksem tradycji, romantyk zabłąkany we współczesności, bard fortepianu Krzysztof Komeda należy do tych muzyków, którzy rozszerzyli istotę jazzu."

Adam Sławiński, Polish Jazz vol. 5 - XL0298
Wstęp jak do dobrej książki - przykuwa uwagę i wciąga. Ale najlepsze dopiero przed nami ...

"Rozszerzył skalę wypowiedzi w jazzie o co najmniej dwie kategorie: udramatyzowany liryzm i patos, sięgające swa siłą ekstatycznego przeżycia mistycznego, a więc o kategorie późnoromantyczne, prometejskie, skriabinowskie."

Adam Sławiński, Polish Jazz vol. 5 - XL0298
Tu następuje omówienie konstrukcji poszczególnych utworów, możemy zrozumieć jak są zbudowane, kulturowe tło zostaje naświetlone. Po czym autor przybliża nam styl Komedy, źródła z których czerpie.

"Ów specyficzny, jemu tylko właściwy "słowiański" feeling jest wynikiem przetopienia w nową jakość surowca nader różnorodnego: obok elementów współczesnej techniki kompozytorskiej (plamy brzmieniowe, klastry, struktury aleatoryczne i poliagogiczne) egzystują struktury wychodzące już z obiegu (modalizm, czy obumarła harmonika końca ubiegłego wieku), a nawet "skamieniałe", dawno zapominane, formy należące do pramaterii dźwiękowej (jak np.: proste walenie w bęben, ten obsesyjny, jenomiarowy rytm - jakże dziś świeży i odkrywczy! - lub np.: niekontrolowany "krzyk" instrumentalny)."

Adam Sławiński, Polish Jazz vol. 5 - XL0298
Następnie mamy zarysowane sylwetki występujących na płycie muzyków. Ostatni akapit poświęcony jest samemu Krzysztofowi Komedzie. Pokora, mądrość, szacunek i klasa.

Polish Jazz vol. 33 - SX0952 (1973r.)



"Winobranie" Zbigniewa Namysłowskiego uważam za najlepszą polską płytę jazzową. Tak to prawda - wszystkich nie słyszałem, mogę się mylić. A jednak coś mi mówi, że się za bardzo nie mylę... Jest to dzieło kompletne, skończone, totalne. Jest jak wspaniała wielobarwna mozaika, w której wszystko do siebie pasuje, chociaż jest momentami zadziornie, innym razem łagodnie. Czasem jest całkiem free a czasem jest melodyjnie, śpiewnie i uroczo.

Esej na odwrocie okładki napisał Stefan Zondek. Tekst przybliża nam konstrukcję utworów, zwraca uwagę na zmieniające się metrum i omawia wpływ i inspiracje czerpane z innych styli muzycznych.

"Prezentowana na płycie muzyka, nosząca znamiona osobowości kompozytora-leadera i towarzyszących mu muzyków, daleka jest od monotonii - zróżnicowana pod względem strukturalnym, instrumentacyjnym i harmonicznym, o zmiennym tempie i metrum. (...)"

"Podczas gdy w Winobraniu słychać echa kujawiaka, Gogoszary, grane w metrum 11/8, zawierają elementy folkloru bałkańskiego. (...)"

"Kulminacyjnym punktem jest tu rozbudowane solo altowe Namysłowskiego w Misiach, które wychodząc od ballady o nastroju jakby świątecznym, rozwija się dynamicznie, zmieniając klimat i zbliżając się do konwencji free, zachowując jednak metrum i harmonię, która ulega stopniowemu zagęszczeniu. (...)"

Stefan Zondek, Polish Jazz vol. 33 - SX0952
Kiedy ostatnio mówiono do Was w ten sposób? Kiedy ostatnio traktowano Was z takim szacunkiem? Przypominam - nie mówimy tutaj o wykładzie światowej sławy naukowca ani o pasjonującej książce. Mówimy o tekście zamieszczonym na odwrocie okładki ...

Polish Jazz vol. 43 - SX1218 (1975r.)



Adam Makowicz - piano. To zbiór bardzo różnorodnych utworów spiętych klamrą krótkiej kompozycji Makowicza. Fortepian solo. Na odwrocie okładki wydrukowano esej Kazimierza Czyża. Esej przybliża nam zebrane na płycie utwory oraz opisuje styl pianisty.

"Są w niej echa perlistych Tatumowskich biegników, wpływy liryki Jarretta, jest i stride piano i wreszcie... ragtime. W grze Makowicza można odnaleźć oblicze jazzu w całej okazałości. (...)"

"Wspaniała technika, olbrzymia wrażliwość i wyobraźnia pianisty czynią z tej płyty wydarzenie nie tylko w polskim jazzie, ale również rewelacyjne dzieło jakich niewiele i nieczęsto można spotkać w jazzie Europy i... świata. (...)"

Kazimierz Czyż, Polish Jazz vol. 43 - SX1218
Ponownie esej z okładki jest naszym kulturowym przewodnikiem, być może wskaże nam jakąś nową inspirację, nazwisko artysty, podpowie czego jeszcze warto posłuchać ... Można powiedzieć, że przecież to tekst dla wytrawnego melomana, bo taki sięgnie po tę płytę - ale jednak obawiam się, że dziś wydawca uznałby to za niepotrzebny lub zniechęcający dodatek. Bo musi być łatwo, kolorowo i nie wymagająco.

Polish Jazz vol. 49 - SX1418 (1976r.)



Krakowska jazz-prog-rockowa grupa Laboratorium na płycie "Modern Pentathlon" przedstawiła w 1976 roku bardzo ciekawą eksperymentalną suitę zajmującą całą pierwszą stronę krążka. Uważam, że dużym osiągnięciem jest połączenie odważnego eksperymentowania z jednoczesną "przyswajalnością" materiału. Odkrywając nowe obszary łatwo stworzyć dzieło niezwykle hermetyczne, trudne w odbiorze, wymagające. Tymczasem "Modern Pentathlon" aż skrzy się od pomysłów i oryginalnych rozwiązań a jednocześnie słucha się tego bardzo przyjemnie.

Autorem eseju wydrukowanego na okładce jest Jan Poprawa. Skupia się na przedstawieniu muzyków i samego zespołu.

"Wokalistyka Stryszowskiego jest ewenementem nie tylko na polskiej scenie jazzowej. Poruszając się z nadnaturalną swobodą w kilku rejestrach, Stryszowski jest w "Laboratorium" najswobodniejszym improwizatorem. Śpiew jego, charakteryzujący się instrumentalnym traktowaniem własnego głosu, porównywano nieraz do brzmienia elektronicznych urządzeń. (...)"

Jan Poprawa, Polish Jazz vol. 49 - SX1418

Polish Jazz vol. 50 - SX1419 (1976r.)



Czesław Bartkowski i jego "Drums Dream" z 1976 roku. Ciekawa rzecz, może nieco trudniejsza w odbiorze ale tak wielobarwna, czasem oszczędna, czasem wręcz bigbandowa. Autorem eseju zawartego na okładce jest Wojciech Karolak. Po za omówieniem zawartości płyty prezentuje poglądy na ówczesny show-business i sytuację jazzu.

"Business muzyczny stworzył konkretny, obcy naturze muzyki jazzowej podział na bohaterskich leaderów i bezimiennych wykonawców ich idei. Jedną z broni przed anonimowością stało się dla jazzmana komponowanie. Leader-kompozytor, nobilitowany do rangi TWÓRCY, podpisuje się pod całością produkcji będącej jakże często rezultatem działania kolektywnego. W ostatecznym rozliczeniu między artystami a audytorium będzie figurował już tylko on. Dlatego obecny jazz jest w większości muzyką autorską. Jam-sessions przeszły do historii."

Wojciech Karolak, Polish Jazz vol. 50 - SX1419
Na koniec chcę coś wyjaśnić - ja nie wzdycham do PRL-u. Wystarczy mi to, co widziałem i to, co przeżyłem, więcej nie chcę. Nigdy nie chciałbym powrotu do szarego monolitu, do pustki i niedoboru, nie pragnę być znów młody. Wcale. Żałuję jedynie, że dziś nie traktuje się ludzi poważnie, proponuje się treści miałkie i łatwe. Stawianie wymagań jest passe, to wręcz nietakt. Kiedy widzę histerię w telewizji z powodu oczywistego faktu, że nie wszyscy zdali maturę - śmieję się w głos. Przecież egzamin na tym polega, że ktoś go nie zdaje. Ludzie dziś chcą wszystkiego szybko, łatwo i za darmo, ale świat tak nie działa. Nikt nie płaci za nic a jeśli już - to są to pieniądze na kredyt a kredyty się spłaca.

Zawsze.

Płonąca Żyrafa, Warszawa 2016